Tajemnica rzymskiego więzienia
Rzym, początek lat 60. I wieku. W dusznej, wynajętej izbie, która stała się jego więzieniem, siedzi człowiek, którego świat dawno spisał na straty. Słychać miarowy szczęk metalu – to łańcuch, który łączy nadgarstek apostoła Pawła z ramieniem rzymskiego legionisty.
Dla postronnego obserwatora sytuacja jest jasna: Paweł jest ofiarą. Jest więźniem systemu, ofiarą religijnych prześladowań i politycznych gier. Wydaje się, że jego misja utknęła w martwym punkcie między czterema ścianami, pod czujnym okiem żołnierza z elitarną gwardii pretoriańskiej.
Ale Paweł nie widzi siebie jako ofiary.
Zamiast patrzeć na swoje ograniczenia, on patrzy na… swojego strażnika. Kiedy inni widzieliby w rzymskim żołnierzu symbol opresji, Paweł, prowadzony przez Ducha Świętego, widzi w jego rynsztunku genialną ilustrację duchowej rzeczywistości. To właśnie tam, w cieniu więziennych murów, powstaje najbardziej fascynujący opis chrześcijańskiej tożsamości w historii – rozdział 6 Listu do Efezjan.
Paweł wie coś, co my często gubimy w natłoku codziennych problemów: twoje więzienie może stać się twoim poligonem.
Apostoł patrzy na pas strażnika, na jego błyszczący pancerz, ciężkie sandały i tarczę opartą o ścianę. Rozumie, że chociaż jego ciało jest spętane, jego duch jest częścią armii, która nie zna porażki. Pisze więc słowa, które przez wieki będą podrywać z kolan ludzi złamanych: „W końcu, bracia moi, umacniajcie się w Panu i w potędze jego siły. Przywdziejcie pełną zbroję Bożą…” (Ef 6,10-11, UBG).
Dziś, gdy zaczynamy naszą podróż „Od Ofiary do Wojownika”, zapraszam Cię do tej samej celi. Nie po to, byś użalał się nad swoimi łańcuchami – długami, kryzysem w małżeństwie, samotnością czy lękiem – ale byś wraz z Pawłem spojrzał na rynsztunek, który Bóg przygotował właśnie dla Ciebie.
Czas przestać być ofiarą okoliczności. Czas ubrać się do walki.
Fundament Strategii: Rozkaz Generała
Zanim przejdziemy do praktyki, musisz przeczytać rozkaz dzienny. To nie jest poezja. To instrukcja przetrwania. Przeczytaj to powoli, słowo po słowie (List do Efezjan 6:10-20, UBG):
„W końcu, moi bracia, umacniajcie się w Panu i w potędze jego mocy. Przywdziejcie pełną zbroję Bożą, abyście mogli się ostać wobec zasadzek diabła. Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, ale przeciw zwierzchnościom, przeciw władzom, przeciw rządcom ciemności tego świata, przeciw duchowemu złu na wyżynach niebieskich. Dlatego weźcie pełną zbroję Bożą, abyście mogli przeciwstawić się w dzień zły, a wykonawszy wszystko, ostać się. Stańcie więc, przepasawszy wasze biodra prawdą, przywdziawszy pancerz sprawiedliwości; I obuwszy nogi w gotowość ewangelii pokoju. A przede wszystkim weźcie tarczę wiary, którą będziecie mogli zgasić wszystkie ogniste strzały złego. Weźcie też hełm zbawienia i miecz Ducha, którym jest słowo Boże; We wszelkiej modlitwie i prośbie modląc się w każdym czasie w Duchu, czuwając nad tym z całą wytrwałością i z prośbą za wszystkich świętych; I za mnie, aby była mi dana mowa, bym z odwagą otworzył moje usta do oznajmienia tajemnicy ewangelii; Dla której sprawuję poselstwo w łańcuchach, abym o niej odważnie mówił, tak jak powinienem mówić.”
Mit Neutralnego Gruntu: Jesteś na wojnie, czy tego chcesz, czy nie
Wielu współczesnych chrześcijan żyje w śmiertelnie niebezpiecznej iluzji. Wierzą w mit „świętego spokoju”. Myślą, że jeśli będą „dobrymi ludźmi”, nikogo nie zaczepią i będą grzecznie chodzić do kościoła, to siły ciemności zostawią ich w spokoju.
To kłamstwo.
Musisz zrozumieć jedną, fundamentalną prawdę, która ustawi całe Twoje życie: Są dwa plany dla Twojego życia.
- Plan Boga: „Albowiem ja wiem, jakie myśli mam o was – mówi Pan – myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby zgotować wam przyszłość i natchnąć nadzieją.” (Jer 29:11).
- Plan szatana: „Złodziej przychodzi tylko po to, żeby kraść, zabijać i niszczyć.” (J 10:10).
Tu nie ma trzeciej drogi. Nie ma strefy zdemilitaryzowanej. Nie ma Szwajcarii. Jesteś na polu bitwy od momentu swojego poczęcia, a od momentu, gdy oddałeś życie Jezusowi, stałeś się celem priorytetowym.
Ignorancja to nie tarcza. To celownik na plecach.
Bycie ignorantem w sprawach duchowych nie sprawia, że jesteś bezpieczny. Sprawia tylko, że jesteś łatwym łupem.
Wielu ludzi myśli: „Nie interesuję się demonami, nie szukam kłopotów, więc mnie to nie dotyczy”. To tak, jakbyś wszedł do klatki z głodnym lwem i myślał, że cię nie zje, bo ty nie masz zamiaru zjeść jego. Lwa nie obchodzą twoje intencje. Obchodzi go to, że jesteś mięsem.
Powiem to brutalnie szczerze:
Jeśli jesteś chrześcijaninem i ignorujesz walkę duchową, to zachowujesz się jak człowiek spacerujący z wielką flagą Izraela w samym środku terytorium Hamasu. Albo jak żołnierz, który biega w ukraińskim mundurze pośrodku rosyjskiego garnizonu i dziwi się, że do niego strzelają.
Twoja przynależność do Chrystusa jest widoczna w świecie duchowym jak neon. Dla królestwa ciemności jesteś wrogiem publicznym numer jeden. Jeśli nie masz na sobie zbroi, jeśli nie rozumiesz zasad tej walki – zostaniesz zniszczony. Twoje małżeństwo, twoje finanse, twój spokój, twoje dzieci – wszystko to stanie się ofiarą „złego dnia”, o którym pisał Paweł.
Pytanie nie brzmi: „Czy zostanę zaatakowany?”.
Pytanie brzmi: „Czy będę gotowy, gdy atak nadejdzie?”.
Punkt Zero: Zwycięzca jest tylko jeden
Zanim w ogóle zaczniemy mówić o „złym dniu”, musisz stanąć na twardym gruncie. Inaczej strach cię sparaliżuje.
Najważniejsza wiadomość z frontu brzmi: Wojna jest już wygrana.
Jezus Chrystus na krzyżu „rozbroił zwierzchności i władze, i jawnie wystawił je na pośmiewisko, odnosząc nad nimi tryumf” (Kol 2:15). Szatan nie jest równorzędnym przeciwnikiem Boga. Jest stworzeniem, jest pokonany, a jego wyrok jest już podpisany.
Dlatego musisz to wyryć w swoim sercu: Żaden „zły dzień”, żaden kryzys, żaden grzech czy atak nie może zabrać Ci zbawienia, jeśli narodziłeś się na nowo. Twoje życie wieczne nie wisi na włosku Twoich emocji czy sukcesów. Jesteś bezpieczny w ręku Ojca.
O co więc toczy się walka, skoro zbawienie jest pewne?
Szatan wie, że nie może wyrwać Cię z ręki Boga. Ale jako uzurpator i nielegalny okupant tego świata, zrobi wszystko, abyś:
- Żył jak nędzarz, nie znając swojej tożsamości królewskiego dziecka.
- Był bezużyteczny dla Królestwa Bożego – sparaliżowany lękiem, goryczą i zwątpieniem.
- Zhańbił imię Jezusa, upadając pod presją problemów.
Dlatego, gdy nadejdzie atak, nie myśl: „Bóg mnie opuścił!” lub „Straciłem zbawienie!”. To kłamstwo. Bóg jest z Tobą w samym środku ognia. Atak nie jest dowodem na brak Boga, jest dowodem na to, że jesteś zagrożeniem dla ciemności.
Czym tak naprawdę jest „Dzień Zły”?
Paweł pisze: „abyście mogli przeciwstawić się w dzień zły” (Ef 6,13).
To nie jest dzień, w którym uciekł Ci autobus, szef był niemiły, a kawa wylała się na nową koszulę. To są zwykłe uciążliwości życia w upadłym świecie. Nie myl tego z atakiem.
„Dzień Zły” to strategiczny, skumulowany szturm wroga. To moment, w którym ciemność uderza w Twoje najsłabsze punkty z precyzją chirurga, mając jeden cel: sprawić, byś zwątpił w dobroć Boga i rzucił tarczę wiary na ziemię.
To dzień weryfikacji Twoich fundamentów. Jak to wygląda w praktyce?
- To moment, gdy lekarz patrzy w podłogę i mówi: „Przykro mi, wyniki są jednoznaczne. To nowotwór”.
- To chwila, gdy żona lub mąż po 15 latach kładzie na stole papiery rozwodowe, mówiąc: „Już cię nie kocham, odchodzę do innego”.
- To dzień, gdy otwierasz list od komornika i dowiadujesz się, że licytują Twój dom.
- To noc, gdy po śmierci kogoś bliskiego cisza w domu jest tak głośna, że masz ochotę wyć z bólu, a w głowie słyszysz: „Już nigdy nie będziesz szczęśliwy. Bóg cię skrzywdził”.
W „dniu złym” szatan nie atakuje tylko Twojego ciała czy portfela. On krzyczy do Twojego serca: „Gdzie jest Twój Bóg? Patrz, jak cierpisz! Gdyby Cię kochał, nie pozwoliłby na to. To koniec. Poddaj się.”
Zasada Poligonu: Zbroi nie zakłada się w trakcie ostrzału
Dlaczego Paweł tak nalega, by „wziąć zbroję” wcześniej? Ponieważ kiedy „dzień zły” nadejdzie, będzie za późno na naukę obsługi tarczy czy miecza.
Ktoś, kto zaczyna szukać Boga i budować wiarę dopiero w momencie, gdy wali mu się życie, przypomina żołnierza, który zaczyna kopać okop dopiero wtedy, gdy widzi spadające bomby. Masz małe szanse.
Zbroję nosisz codziennie – w dni dobre, nudne i zwyczajne – właśnie po to, by w ten jeden, krytyczny dzień „wykonawszy wszystko, ostać się”.
Ostać się. Tylko tyle i aż tyle. Nie musisz wtedy zdobywać świata. Masz przetrwać nawałnicę, stojąc na Skale, którą jest Chrystus, i nie pozwolić, by okoliczności oderwały Cię od Prawdy.
Diagnostyka: Z czego zbudowany jest Twój mur?
Kończymy tę pierwszą część jednym pytaniem. Nie spiesz się z odpowiedzią. Pozwól, by Duch Święty zbadał Twoje serce.
Wyobraź sobie, że „dzień zły” przychodzi dzisiaj. Dziś wieczorem.
Szatan przypuszcza zmasowany szturm na Twoje finanse, Twoje zdrowie albo Twoje relacje z dziećmi.
Co w Tobie znajdzie?
Czy znajdzie mur z litej skały – zbudowany na Słowie Bożym, na modlitwie, na pewności tego, kim jesteś w Chrystusie?
Czy znajdzie płot ze słomy – zbudowany na religijnych przyzwyczajeniach, na opinii innych ludzi i na Twoich „dobrych chęciach”?
Jeśli czujesz lęk na samą myśl o takim teście – to paradoksalnie dobra wiadomość. To znaczy, że Duch Święty Cię budzi. Lepiej przestraszyć się teraz i zacząć zbroić, niż obudzić się rano w ruinach.
W Królestwie Bożym nie ma cywilów. Są tylko żołnierze w walce lub ofiary w niewoli.
Decyzja, kim będziesz, należy do Ciebie.
W następnej części zejdziemy do konkretów. Zaczniemy od pierwszego, absolutnie fundamentalnego elementu, bez którego cała reszta zbroi spada z człowieka jak za duży garnitur. Porozmawiamy o Pasie Prawdy. I uprzedzam – to nie będzie rozmowa o doktrynach, ale o tym, czy jesteś prawdziwy w tym, co robisz.
Do zobaczenia na placu boju.
Całe nauczanie w tym temacie znajduje się – tutaj.