Modlitwa to nie rytuał religijny…
Modlitwa to nie religijny rytuał, który odprawiamy dla „świętego spokoju”. To powietrze w płucach. Coś absolutnie koniecznego, bez czego nasze życie z Bogiem po prostu umiera.
Przez lata słyszałam tysiące kazań o modlitwie. Czytałam książki, uczestniczyłam w konferencjach. Ale dopiero gdy zaczęłam żyć w modlitwie, a nie tylko o niej mówić – wszystko się zmieniło. I nie chodzi o jakąś magiczną formułkę czy technikę. Chodzi o coś znacznie głębszego.
Słowo Boże – fundament, bez którego modlitwa się chwieje
Nie da się dobrze modlić, jeśli nie znamy Biblii. Tak po prostu.
Wielu ludzi modli się „na wyczucie” – próbują zgadnąć, czego Bóg chce, albo powtarzają to, co słyszeli od innych. Problem w tym, że diabeł też potrafi cytować Biblię i przekręcać ją na swoją korzyść. Zrobił to z Ewą w Edenie, próbował tego z Jezusem na pustyni. Jeśli nie znasz Słowa – nie rozpoznasz, kto naprawdę do ciebie mówi.
Słowo Boże to:
- Poznanie Bożego charakteru – uczysz się, kim On jest, jak działa, czego pragnie
- Instrukcja do modlitwy – dowiadujesz się, o co i jak prosić zgodnie z Jego wolą
- Ochrona przed zwiedzeniem – odróżniasz prawdę od fałszu
Przez lata modliłam się o różne rzeczy. Czasem Bóg odpowiadał, czasem nie. Dopiero gdy zaczęłam naprawdę studiować Biblię, zrozumiałam, że wiele moich próśb było po prostu… nie na miejscu. Prosiłam o rzeczy, które nie były w Jego planach. Albo prosiłam dobrze, ale w złym czasie.
A wiesz, co jeszcze zrozumiałam? Nie ma problemu zbyt błahego na modlitwę. Kiedyś zepsuła mi się pralka – totalnie, w najgorszym momencie. Pomyślałam: „Boże, to pewnie zbyt głupie, żeby Cię o to prosić.” Ale w środku usłyszałam: „A dlaczego miałoby być?” Pomodliłam się. Pralka zadziałała. Serio.
Bóg nie czeka na „wielkie sprawy”. On chce być częścią twojego życia – całego, łącznie z pralkami i drobnymi bolączkami.
Uwielbienie – stan serca, nie piosenka na nabożeństwie
Kiedy myślisz o „uwielbieniu”, co ci się kojarzy? Pewnie muzyka, podniesione ręce, emocje. Ale uwielbienie to coś więcej.
Uwielbienie to uznanie, że Bóg jest wielki, święty i że wszystko, co masz, pochodzi od Niego. To stan serca, w którym uniżasz się przed Nim – nie z przymusu, ale dlatego, że widzisz, kim On jest.
I tu dzieje się coś niesamowitego. W prawdziwym uwielbieniu często przychodzą odpowiedzi, zanim jeszcze zdążysz o coś poprosić. Bóg zaczyna mówić – daje słowo wiedzy, proroctwo, pokazuje kierunek. Bo w uwielbieniu nie nachodzisz Go z listą próśb. Po prostu jesteś z Nim.
Hebrajczyków 13:15 mówi: „Przez niego więc nieustannie składajmy Bogu ofiarę chwały, to jest owoc warg, które wysławiają jego imię.” To nie jest chwila w czasie nabożeństwa. To postawa życia.
Pytanie, które ostatnio często sobie zadaję, brzmi: „Ile wojen wygrałam na kolanach w uwielbieniu?” Bo to właśnie tam – w miejscu uznania Bożej wielkości – zwyciężamy duchowe bitwy. Nie w narzekaniu, nie w lęku, ale w uwielbieniu.
Odwaga, by przyjść do Boga takim, jakim jesteś
Diabeł chce cię przekonać, że jesteś zbyt brudny, zbyt zraniony, zbyt pełen winy, żeby przyjść do Boga. Że musisz się najpierw „uporządkować”. Ale to kłamstwo.
Jezus przyszedł właśnie po to, żeby więźniów wypuścić na wolność. Nie po to, żeby czekać, aż sami się uwolnią.
Objawienie Jana 22:17 mówi: „A Duch i oblubienica mówią: Przyjdź! A kto słyszy, niech mówi: Przyjdź! A kto pragnie, niech przyjdzie, a kto chce, niech darmo weźmie wodę życia.” Widzisz to? „Kto chce, niech przyjdzie.” Nie „kto jest doskonały”, nie „kto się oczyścił”. Kto chce.
Najlepszy czas, by przyjść do Boga, to teraz. W tym stanie, w jakim jesteś. Bo jeśli będziesz czekać, aż poczujesz się „gotowy” – nigdy nie przyjdziesz. A poza tym – później będzie tylko gorzej.
Szczerość przed Bogiem – koniec udawania
Bóg i tak wie wszystko. Psalm 139 mówi, że zna każdą twoją myśl, zanim ją pomyślisz. Więc po co udawać?
Przez lata modliłam się jedną modlitwą: „Chcę być przed Tobą zawsze szczera, bez fałszu.” I wiesz co? To zmieniło wszystko. Bo przestałam przychodzić do Boga z „nabożnymi” słowami, a zaczęłam mówić prawdę.
Czasem ta prawda brzmiała tak: „Boże, nie mam ochoty się modlić. Nie mam siły czytać Słowa. Zrób coś, bo sama nie daję rady.”
Pamiętam moment, kiedy wyjechałam do Anglii i nagle poczułam taką pustkę. Bóg wydawał się odległy, milczący. Przez miesiąc modliłam się jedną prostą, szczerą modlitwą: „Panie, nie wiem, gdzie jesteś, ale tęsknię za Tobą.” I On odpowiedział. Przemienił całą sytuację – nie od razu, nie dramatycznie, ale powoli pokazywał mi Swoją obecność.
Jezus powiedział o Natanaelu: „Oto prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu” (J 1:47, UBG). Chcę, żeby Jezus mógł to samo powiedzieć o mnie. Że przychodzę do Niego bez maski. Że nie ukrywam brudu „pod dywanem”.
Trwanie w Jezusie – warunek modlitwy, która działa
Jezus powiedział coś, co brzmi jak obietnica bez dna: „Jeśli będziecie trwać we mnie i moje słowa będą trwać w was, proście, o cokolwiek chcecie, a spełni się wam” (J 15:7, UBG).
Czekaj, „o cokolwiek”? Serio?
Tak. Ale są warunki:
- Trwać w Jezusie – mieć z Nim rzeczywistą relację
- Trwać w Jego słowie – żyć posłuszeństwem Jego nauce
Bóg chce odpowiadać na każdą modlitwę. Ale nie może odpowiedzieć na modlitwę, która jest wbrew Jego woli. To nie znaczy, że Bóg jest złośliwy. To znaczy, że On wie lepiej. I czasem mówi: „Zaufaj mi – to, o co prosisz, nie jest dla ciebie dobre.”
Pamiętam, jak przez pół roku modliłam się o uzdrowienie mojego syna. Próbowałam różnych rodzajów modlitwy – z wiarą, z pokojem, z innymi ludźmi. I nic. Aż w pewnym momencie Duch Święty pokazał mi konkretny sposób: modlitwa z jedną określoną osobą, położenie rąk, prosta deklaracja. I działo się. Lekarz potwierdził uzdrowienie.
Bóg nie daje pustych obietnic. Czasem odpowiada od razu, a czasem wymaga wytrwałości. I to też jest część trwania.
Modlić się „zawsze” – nie poddawaj się
Efezjan 6:18 (UBG) mówi: „We wszelkiej modlitwie i prośbie modląc się w każdym czasie w Duchu…”.
„Zawsze” nie oznacza, że masz non-stop siedzieć w kącie i szeptać modlitwy. Oznacza, że nie poddajesz się. W każdej sytuacji, każdym rodzajem modlitwy – idziesz do Boga.
„W Duchu” to nie tylko „modlitwa na językach” (choć to też). To przede wszystkim prowadzenie Ducha Świętego – On podsuwa, o co i jak się modlić. Czasem w środku nocy nagle czujesz, że masz się modlić za kogoś. Czasem w zwykłym dniu słyszysz szept: „Powiedz to.” I wtedy działasz.
Przez pół roku modliłam się o syna różnymi sposobami, aż Duch Święty pokazał ten jeden, konkretny moment i sposób modlitwy. Gdybym się poddała po miesiącu, nigdy bym tego nie doświadczyła.
Prośby i błagania – nie wstydź się prosić
Słyszałam ludzi mówiących, że „prawdziwa modlitwa to wstawiennictwo, a prośby to niedojrzałość”. Nieprawda.
Filipian 4:6 (UBG) mówi wprost: „Nie troszcie się o nic, ale we wszystkim przez modlitwę i błaganie z dziękczynieniem powierzcie swoje prośby Bogu”. Bóg zachęca, żebyśmy Go prosili. Bo czasem oczekuje postawy dziecka, które przychodzi do Taty i mówi: „Proszę.”
Nie chodzi o pychę ani o fałszywą pokorę typu: „Jestem za mało ważny, Bóg i tak mnie nie wysłucha.” Pastor nie ma lepszego dojścia do Boga niż ty. Ten sam Jezus umarł za niego i za ciebie. Ten sam Duch Święty w was mieszka.
Możesz prosić Boga o wszystko. O uzdrowienie, o pralkę, o mądrość, o pieniądze, o relacje. Bóg chce słyszeć twoje prośby. Bo przez nie budujesz z Nim relację.
Kiedy Bóg nie odpowiada tak, jak chciałaś
Kiedyś modliłam się o uzdrowienie mojego wujka. Wierzyłam, że Bóg go uzdrowi. Ale On go zabrał.
I wtedy się obraziłam na Boga. Odeszłam na pewien czas. Bo nie rozumiałam. Myślałam: „Skoro Bóg uzdrawia, to dlaczego nie uzdrowił jego?”
Dziś wiem, że brak zrozumienia Bożego charakteru i Jego Słowa doprowadził mnie do goryczy. Potrzebowałam poznać Boga całościowo, a nie tylko jedno Jego działanie. Potrzebowałam zaufać Mu nawet wtedy, gdy nie rozumiałam.
Bóg jest większy niż nasze modlitwy. Czasem mówi „tak”, czasem „nie”, czasem „poczekaj”. I każda z tych odpowiedzi wymaga zaufania.
Modlitwa zmienia ciebie – nie tylko okoliczności
Jakub pisze: „…wiele może usilna modlitwa sprawiedliwego” (Jk 5:16, UBG). Modlitwa zmienia okoliczności – widziałam cuda, uzdrowienia, niesamowite odpowiedzi. Ale przede wszystkim modlitwa zmienia mnie.
Zmienia moje serce, postawę, charakter. Namaszczenie i dary Ducha Świętego nie są po to, żebym „błyszczała”. Są po to, żeby Bóg był uwielbiony.
I Bóg jest w stanie zmienić nawet charakter człowieka. Nie muszę próbować wszystkiego własną siłą. Mogę przyjść do Niego i powiedzieć: „Nie daję rady. Zrób to Ty.”
Bez modlitwy nie ma życia duchowego
Powiem wprost: bez modlitwy nie ma cudów, objawień, życia duchowego. Nie ma też „remy” – tego żywego słowa od Boga, które przemawia do twojej sytuacji tu i teraz.
Logos to spisane Słowo. Rema to słowo osobiste, które Duch Święty ożywia w twoim sercu. I to połączenie – Słowo + modlitwa – sprawia, że żyjesz z Bogiem na co dzień.
Bóg mówi do mnie w tym czasie o „odważnej wierze”. O wierze, która wychodzi poza strefę komfortu i przewidywalność. To jest to, co On chce ode mnie. A co On chce od ciebie?
Zapytaj Go:
- Jak chcesz, żebym się modlił w tym czasie?
- Jakiej modlitwy ode mnie oczekujesz?
- Jaką wiarę chcesz we mnie zbudować?
Każdy z nas ma inną drogę, inne powołanie osobiste. Duch Święty wie, co jest dla ciebie teraz najważniejsze. Nie musisz kopiować cudzych modlitw ani metod. Musisz słuchać Jego głosu.
Zacznij dziś – osobiście i z innymi
Modlitwa to nie solo. Owszem, musisz mieć swoją osobistą ciszę z Bogiem – codzienną, szczerą, bez udawania. Ale potrzebujesz też modlitwy z innymi ludźmi.
Jezus powiedział: „Gdzie bowiem dwaj albo trzej są zebrani w moje imię, tam jestem pośród nich” (Mt 18:20, UBG). Wspólna modlitwa ma moc. Wspólna modlitwa buduje.
Nie czekaj, aż ktoś cię zaprosi. Zapytaj kogoś: „Może byśmy się razem pomodlili?” Może to będzie kolega, przyjaciółka, osoba z kościoła. Może to będzie telefon raz w tygodniu. Zaczynaj małymi krokami.
I pamiętaj – modlitwa to nie technika. To relacja. Nie chodzi o to, żeby się „nauczyć modlić”. Chodzi o to, żeby poznawać Boga przez modlitwę. Dzień po dniu. Szczerze, odważnie, wytrwale.
Bo to właśnie taka modlitwa naprawdę coś zmienia.