pastor Marcin Bochenek

Mąż Angeliki i tata Toli. Nawrócił się we wrześniu 2003 roku. Najwięcej radości sprawia mu, kiedy czuje, że skupia swym działaniem Bożą uwagę, oraz kiedy może cieszyć się razem z Bogiem. Chciałby aby w Polsce większość ludzi była nawrócona, dlatego chce budować Kościół w tym kraju. Pragnie widzieć Zagłębie otoczone siecią kościołów, w których gromadziłyby się tysiące ludzi wychwalających Pana. Marzy o tym, żeby stać się przyjacielem Boga i poznać Go, jak nikt przed nim. Pragnie wchodzić w miejsca, w których nikt przed nim jeszcze nie był i zostać odkrywcą Bożych tajemnic. W 2013 założył Kościół w Katowicach, a w 2015 w Bytomiu.

Chrzest – Być w Kimś

Być w kimś

To biblijne określenie, które oznacza że to, co się kogoś tyczy – tyczy się również ciebie jak byś był tą osobą. Biblia mówi, że zanim zostaliśmy zanurzeni w Chrystusa byliśmy w kimś innym – w Adamie

Albowiem jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy zostaną ożywieni.
(1 Kor 15,22).

Wszyscy nosimy konsekwencje decyzji naszego praprzodka. Przez niego na świecie zaczęła królować śmierć. Innym przykładem gdy konsekwencje decyzji przodka widoczne są na potomstwie widzimy w liście do Hebrajczyków

„I jeśli tak można powiedzieć, także Lewi, który otrzymuje dziesięciny, dał dziesięcinę w Abrahamie.” (Hebr 7,9).

Analogicznie nie tylko sam Lewi, ale wszyscy Lewici w osobie Lewiego dali dziesięcinę w Abrahamie.

Mamy dziedzictwo w Chrystusie – naszym Królu!

Innym przykładem jest Dawid. Gdy wracając do domu po śmierci swojego syna Absaloma, spotyka w Gilgal wysłanników plemion, którzy mówią że mają/nie mają dział/u „w Królu”.

„I znalazł się tam przypadkiem człowiek Beliala imieniem Szeba, syn Bikriego, Beniaminita. Ten zadął w trąbę i powiedział: Nie mamy działu w Dawidzie ani nie mamy dziedzictwa w synu Jessego. Każdy do swojego namiotu, o Izraelu!”
(2Sam. 20,1)

Podobne słowa padają przy podziale królestwa na Judę i Izrael kiedy jest już dawno po śmierci Dawida:

A gdy cały Izrael zobaczył, że król go nie usłuchał, lud odpowiedział królowi: Jakiż dział mamy w Dawidzie? Nie mamy dziedzictwa w synu Jessego. Do swoich namiotów, o Izraelu! A ty, Dawidzie, troszcz się teraz o swój dom. I rozszedł się Izrael do swoich namiotów.
(1Krl 12,16)

Król był reprezentantem wszystkich poddanych. Podejmował decyzje za cały naród. Gdy wyruszał do walki oczywistym było, że razem z nim idą jego żołnierze. Kiedy podpisywał traktat pokojowy był on wiążący dla wszystkich, a kiedy zwyciężał było to zwycięstwo całego narodu.

„A gdy przyszliście na to miejsce, Sichon, król Cheszbonu, i Og, król Baszanu, wyruszyli przeciwko nam do walki, i pobiliśmy ich.”
(5 Moj 29,7)

„Powstał też Balak, syn Sippora, król Moabu, aby walczyć przeciw Izraelowi. Posłał też i wezwał Balaama, syna Beora, aby was przeklinał.”
(Joz 24,9)

Co mam w nim?


Nie wszystkie rzeczy jakie dotyczą chrztu można bezpośrednio zobaczyć, ale już wiemy, że przez chrzest jesteśmy w Chrystusie, będziemy mogli dostrzec kolejne błogosławieństwa z niego płynące. Ile jest bowiem obietnic Boga, w nim są „tak” i w nim są „Amen”, ku chwale Boga przez nas.(2 Kor. 2,20). Przytoczę tutaj tylko kilka, aby dać nam wszystkim możliwość ich dalszego odkrywania.
Jesteśmy współuczestnikami jego obietnicy
Mianowicie, że poganie są współdziedzicami i członkami tego samego ciała, i współuczestnikami jego obietnicy w Chrystusie przez ewangelię.(Ef. 3,6)
Zbawienie
Dlatego wszystko znoszę przez wzgląd na wybranych, aby i oni dostąpili zbawienia, które jest w Chrystusie Jezusie wraz z wieczną chwałą. (2Tm. 2,10)
Staliśmy się bliscy Bogu
Lecz teraz w Chrystusie Jezusie wy, którzy niegdyś byliście daleko, staliście się bliscy przez krew Chrystusa.(Ef.2,13)
Powołanie
Biegnę do mety, do nagrody powołania Bożego, które jest z góry w Chrystusie Jezusie.(Fil. 3,14)
Radość
W końcu, moi bracia, radujcie się w Panu. Pisać do was o tym samym mnie nie męczy, a dla was jest bezpieczne.(Fil. 3,1)
Radujcie się zawsze w Panu; mówię ponownie, radujcie się. (Fil.4,4)
Sens naszego trudu
A tak, moi mili bracia, bądźcie stali, niezachwiani, zawsze obfitujący w dziele Pana, wiedząc, że wasza praca nie jest daremna w Panu. (2 Kor 15,58)
Usunięcie zasłony z oczu naszego ducha
Lecz ich umysły zostały zaślepione; aż do dziś bowiem przy czytaniu Starego Testamentu ta sama zasłona pozostaje nieodsłonięta, gdyż jest usuwana w Chrystusie.(2 Kor. 3,14)
Zwycięstwo
Lecz dzięki Bogu, który nam zawsze daje zwycięstwo w Chrystusie i roznosi przez nas woń swojego poznania w każdym miejscu.(2 Kor. 2,14)

Chrzest – z wody i z Ducha

W trzecim rozdziale ewangelii Jana Nikodem dowiaduje się od Jezusa o nowonarodzeniu. Pan mówi do niego, że jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego. (J. 3,5). Patrząc oczyma Nikodema zrozumielibyśmy wodę jako chrzest Janowy. Jan powiedział: „Ja was chrzczę wodą ku pokucie; ten zaś, który idzie za mną, jest mocniejszy ode mnie; nie jestem godny nosić mu obuwia. On będzie was chrzcił Duchem Świętym i ogniem.”(Mt. 3,11). Nikodem nie mógł rozumieć tego inaczej. Będąc członkiem Rady i uczonym w piśmie był jednym z tych którzy oficjalnie odrzucili chrzest Janowy (Łuk. 29,30) Być może był on jednym z tych, którzy pojawiali się wokół Jana (Mt. 3,7), ale w tym czasie nic jeszcze nie wiadomo na temat chrztu w imię Jezusa. Chrzest Jana jest chrztem pokuty. W przeciwieństwie do obmywań przymierza Mojżeszowego, które oczyszczały to co na zewnątrz jest oczyszczeniem wnętrza człowieka. Obmycia rytualne (Hebr. 9,10 używa greckiego słowa chrzest) były obrazem tego co się miało wydarzyć w Chrystusie. Służąc jako zapowiedź oczyszczały zewnętrznie, będąc cieniem tego co dokona się duchu. Jan przygotowuje drogę – w jego działaniu nie chodzi o to co na zewnątrz, ale o to co wewnętrzne. Ludzie, którzy przychodzą wyznają swoje grzechy. (Mt. 3,6). Jan pisząc swoją ewangelię myślał o ludziach wierzących (J 20,30), którzy wiedzą o chrzcie w imię Jezusa. Rozumieją również, że wszyscy, którzy zostali ochrzczeni w Chrystusie, przyodziali się w Chrystusa (Gal. 3,26-27). Tak więc jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; to, co stare, przeminęło.”( 2 Kor 5,17). Myślę, że właśnie dlatego przez analogię i uproszczenie apostoł Paweł łącząc ponownie aspekt wody i Ducha pisze do Tytusa, że Bóg Zbawiciel „zbawił nas przez obmycie odrodzenia i odnowienie Ducha Świętego”(Tyt. 3,5). Piotr rozwija ten obraz zbawienia przez chrzest tłumacząc „Teraz też chrzest, będąc tego odbiciem, zbawia nas – nie jest usunięciem cielesnego brudu, ale odpowiedzią czystego sumienia wobec Boga – przez zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa;” (1P. 3,12)

Te dwa wydarzenia jako następstwa naszej wiary ratują (zbawiają) nas od naszych niemocy. Jeśli nie stałem się nowym człowiekiem, to stare nie przeminęło. Jesteśmy usprawiedliwieni przez wiarę. Słysząc dobrą nowinę nie mogliśmy zrobić nic ponadto, by przyjąć łaskę niosącą zbawienie wszystkim ludziom. Przyjęliśmy ją przez wiarę – zaufaliśmy słowu jakie zostało do nas powiedziane. Jezus prawdziwie jest Bogiem i Chrystusem. On w swojej dobroci dał nam szansę na uratowanie się z bezsensu naszego życia. Położył przed nami moc do zmiany życia. W nim jest zwycięstwo nad wszystkim co nas wiąże i niewoli. Chce nam dać pocieszyciela i pomocnika, który poprowadzi nas przez życie. To nas napełnia nadzieją i pokojem. Dzięki ofierze Jego krwi moje grzechy są odpuszczone (Rzym3,25), a moje sumienie oczyszczone (Hebr. 9,14) Jednym z pierwszych kroków o jakich mówi jest chrzest. Wiara wyraża się w działaniu (1Tes. 1,3). Ufam, że to co słyszę jest dobre i słuszne, a więc chcę się ochrzcić. To odpowiedź mojego sumienia.

Są oczywiście tacy, którzy o chrzcie nigdy nie słyszeli. Dzisiaj kiedy mamy biblię nie tak łatwo znaleźć takich ludzi, ale za czasów apostołów zdarzały się takie przypadki. Oczywiście ludzie tacy nazywani są braćmi. Spotykam się czasami ze stwierdzeniem, że chrzest nie jest nam do niczego potrzebny. Łotr na krzyżu trafił do nieba bez chrztu, dlaczego więc my mamy się moczyć? Pryscylla i Akwilla spotkali pewnego razu Apollosa, który nauczał o Jezusie. Biblia mówi, że był w tym staranny. Nasi trzej bohaterowie spotkali się w synagodze gdzie Apollos odważnie głosił ewangelię. Gdy go usłyszeli Akwila i Pryscylla, przyjęli go do siebie i dokładniej wytłumaczyli drogę Boga (Dz. 18,24-26). Co się stało, że ten staranny, odważny człowiek potrzebował korekty? Był nieochrzczony i nienapełniony Duchem Świętym. Nie był to jedyny przypadek w tej okolicy. Gdy Apollos przebywał w Koryncie na te same tereny – w okolice Efezu – zapuścił się apostoł Paweł. I znalazłszy tam niektórych uczniów; Zapytał ich: Czy otrzymaliście Ducha Świętego, kiedy uwierzyliście? A oni mu odpowiedzieli: Nawet nie słyszeliśmy, że jest Duch Święty. Wtedy zapytał ich: W czym więc byliście ochrzczeni? A oni odpowiedzieli: W chrzcie Jana. Paweł zaś powiedział: Jan chrzcił chrztem pokuty, mówiąc ludziom, aby uwierzyli w tego, który przyjdzie po nim, to znaczy w Jezusa Chrystusa. Gdy to usłyszeli, zostali ochrzczeni w imię Pana Jezusa. (Dz. 19,1-5).

Jeśli jesteś szczerym chrześcijaninem to chrzest nie jest dla ciebie problemem, nawet jeśli jesteś wierzący już dłuższy czas, może nawet nauczasz, lub wcześniej o nim nie słyszałeś. Te dwa odrębne wydarzenia – chrzest i napełnienie Duchem Świętym – które zradzają nas na nowo są ze sobą połączone. Przypadki nawrócenia Korneliusza i apostoła Pawła pokazują, że kiedy tylko pojawia się Duch od razu chrzci się człowieka. Piotr mówi, dajcie się ochrzcić, a otrzymacie dar Ducha Świętego.

Sam chrzest w wodzie to nie wszystko. W Samarii widzimy jak Piotr i Jan nie zostawiają ludzi ochrzczonych w imię Jezusa, z samym tylko chrztem. Gdy przybyli kładli na nich ręce, a oni otrzymywali Ducha Świętego. (Dz.8,17).

Podobnie potoczyła się historia apostoła Pawła w Efezie. Chrzest Janowy to nic! Czas na chrzest w inię Jezusa, a zaraz potem bierzcie Ducha Świętego!

Gdy to usłyszeli, zostali ochrzczeni w imię Pana Jezusa. A kiedy Paweł położył na nich ręce, zstąpił na nich Duch Święty i mówili językami, i prorokowali. (Dz. 19,5-6)

Chrzest – Nowy Testament cz.2

Cały świat

Zarówno wydarzenia w Samarii, jak i chrzest Eunucha z Etiopii można umieści na pograniczu żydostwa. Byli to ludzie co nieco o Bogu wiedzący. Nam najbliższe będą chrzty tych, którzy biblię znali odrobinę, bądź wcale. Może nawet byli pobożni. Szczególnie w naszym kraju obserwować możemy wielu pobożnych ludzi. Chodzą do Kościoła, starają się być dobrymi ludźmi, ale nie maja relacji z Chrystusem. Kiedy chrzcić? Czekać, czy nie czekać? Nauczać, czy nie nauczać? Zanim do tego przejdziemy dwa przypadki, które pokazują, jak Bóg sam popychał do udzielenia komuś chrztu. Pierwszym opisanym jest apostoł Paweł. Wszyscy znamy historię jego nawrócenia. Jest opisana w kilku miejscach, ale po raz pierwszy w dziewiątym rozdziale Dziejów Apostolskich. Podczas jego drogi do Damaszku Jezus zorganizował mu spotkanie z Ananiaszem. Pan przekonał Ananiasza, że Saul z Tarsu nawrócił się, i że już mu nic nie grozi ze strony byłego prześladowcy.

Wtedy Ananiasz poszedł, wszedł do domu, położył na nim ręce i powiedział: Saulu, bracie, Pan mnie posłał – Jezus, który ci się ukazał w drodze, którą jechałeś – żebyś odzyskał wzrok i został napełniony Duchem Świętym. I natychmiast spadły z jego oczu jakby łuski, i zaraz przejrzał, wstał i został ochrzczony. (Dz.9,17-18).

Drugim przypadkiem jest Głoszenie Piotra w domu Korneliusza.

i>I zdziwili się ci wierzący pochodzący z obrzezania, którzy przyszli z Piotrem, że dar Ducha Świętego został wylany także na pogan. Słyszeli ich bowiem mówiących językami i wielbiących Boga. Wtedy Piotr się odezwał: Czy ktoś może odmówić wody, żeby byli ochrzczeni ci, którzy otrzymali Ducha Świętego jak i my? I nakazał ochrzcić ich w imię Pana. I prosili go, aby u nich został kilka dni. (Dz. 10,45-48).

Ponieważ sam przeżyłem napełnienie Duchem Świętym zanim ktoś mnie ochrzcił wiem, że nie są to odosobnione przypadki. Myślę, że miały one na celu zachęcić wierzących do nie odkładania chrztu. Skoro już otrzymali Ducha Świętego to nie zwlekajmy! – mówi Piotr. Podobnie do Saula zwraca się Ananiasz: Dlaczego teraz zwlekasz? Wstań, ochrzcij się i obmyj swoje grzechy, wzywając imienia Pana. (Dz. 22,12-16). Dla mnie to jest regułą, że jeśli na kogoś został wylany Duch Święty, wtedy nie widzę przeszkód w chrzcie. Możesz uważać inaczej, ale ja myślę, że to znak, że już najwyższy czas. Może umysł jeszcze nie wszystko rozumie, ale serce jest otwarte. Jeśli Bóg napełnia Duchem to dlaczego ja mam zwlekać z wodą?

Przygotowywać czy nie przygotowywać?

Uważam, że nie da się dać jednoznacznej odpowiedzi. Każdy człowiek jest inny i potrzeba do tego mądrości. Jestem przeciwnikiem postawy „prędzej zanim się rozmyśli”. Cała masa ludzi przychodzi do kościoła doświadcza czegoś niezwykłego, ale ich serca nigdy nie zwracają się w stronę Boga. Mogą aktywnie uczestniczyć w spotkaniach, ponieważ szukają relacji, będąc nawet gotowi za stadem „pójść w wodę”, bo nie kosztuje ich to zbyt wiele. Czasami czują się zobowiązani z powodu pomocy, jakiej udzielił im kościół, bądź innych powodów. Pamiętam jednego chłopaka. Ktoś go przyprowadził na spotkanie. Przyszedł na pierwsze, potem na następne, a po kilku tygodniach poprosił o modlitwę. Powierzył swoje życie Jezusowi, a w międzyczasie kościół mu pomagał w przeprowadzce na mieszkanie chronione, w znalezieniu mieszkania i pracy. Człowiek, który go przyprowadził naciskał na mnie, abyśmy go ochrzcili, ale serce podpowiadało co innego. Aby chłopaka nie urazić, a jednocześnie nieco przeciągnąć tą chwilę rozpoczęliśmy Kurs przygotowujący do Chrztu. Chciałem zobaczyć jakąkolwiek zmianę w jego życiu – jakiekolwiek poddanie się pod prowadzenie Ducha Świętego. Okazywaliśmy mu dobroć i pomoc, które chętnie przyjmował, ale nie chciał zmieniać sposobu, w jaki żył. Na nabożeństwa dalej przychodził zawiany i nigdy nie pojawił się na Spotkaniach Kursu przygotowawczego. Nie wszyscy są tak drastycznymi przypadkami, ale uważam, że jest czasami lepiej pewne rzeczy z człowiekiem przedyskutować. Pokazać co się stanie i dlaczego, aby mieć pewność, że wejdzie do wody jako świadoma osoba. Chrzest jest dla tych, którzy zaufali Chrystusowi, a zaufanie można zobaczyć gdy człowiek stawia kroki wiary w swoim życiu.

Chrzest – Nowy Testament cz.1

Jerozolima

Jezus polecił swoim uczniom, by chrzcili tych którzy uwierzą. Powiedzieliśmy sobie, że ma to być wiara w to, że Jezus jest Chrystusem i Synem Bożym. (Dz. 8,37) Nie stawiano przy tym jakichś karkołomnych wymagań. Na przykład po kazaniu Piotra, ci którzy chętnie przyjęli jego słowa, zostali ochrzczeni. (Dz. 2,41). Ponieważ przyłączyło się tego dnia około trzech tysięcy dusz nie przypuszczam, by musieli zdawać jakiekolwiek egzaminy, czy przechodzić długie kursy. Pamiętać jednak należy, ze ich poziom znajomości Bożego słowa był zupełnie inny niż nasz. Pierwsi chrześcijanie pochodzili z judaizmu i wiedzieli kim jest Chrystus, znali obietnice jakie były z nim związane i oczekiwali swojego Mesjasza. Ludzie, którzy są tutaj opisani uwierzyli ewangelii Piotra i przestraszyli się. Zrozumieli, że ukrzyżowali Pana. Dotarło do nich, że się mylili, a człowiek, na temat którego jeszcze dwa miesiące wcześniej głośno było w całej Jerozolimie prawdziwie umarł dla ich zbawienia. Gdy zaczęli dopytywać Apostołów co mają robić dalej usłyszeli o pokucie, chrzcie i Duchu Świętym. Dla nich było oczywiste czym jest pokuta, oraz jak wygląda chrzest. Nie tak dawno przecież po ziemi chodził Jan, który chrzcił na pustyni i głosił chrzest pokuty na przebaczenie grzechów. I przychodziła do niego cała kraina judzka i mieszkańcy Jerozolimy, i wszyscy byli chrzczeni przez niego w rzece Jordan, wyznając swoje grzechy. (Mk. 1,4-5). Piotr miał z górki, ponieważ szedł po „wyprostowanej drodze”.

Samaria

Bożym planem była ekspansja. Zaczęło się w Jerozolimie i Judei, po czym nadszedł czas na Samarię. Z czwartego rozdziału ewangelii Jana wiemy, że w tych rejonach również wiedzieli co nieco o Jezusie. Po ukamienowaniu Szczepana do Samarii dotarł Filip opowiadając wszystkim o Jezusie, a gdy uwierzyli Filipowi, który głosił o królestwie Bożym i o imieniu Jezusa Chrystusa, chrzcili się zarówno mężczyźni, jak i kobiety. (Dz.8,12) Każdy kto pragnął – przychodził. Nikt nie może nikogo zmusić do chrztu. To indywidualna decyzja każdego człowieka bez względu na to, czy żyje współcześnie w liberalnym kraju, czy dwa tysiące lat temu w miejscu gdzie o tym, co się dzieje z kobietą i dziećmi decydował w domu mężczyzna.

Czasami chrzcili się ludzie, którzy pomijali pierwszy krok – pokutę. W Samarii widzimy przykład człowieka wpływowego, uprawiającego okultyzm, mającego o sobie wysokie mniemanie, który stara się aby tak też postrzegali go inni. Sytuacja w mieście zaczęła się zmieniać gdy pojawił się Filip. Ludzie oglądali cuda jakie wydarzały się przez ręce diakona, chrzcili się i myślę, że przestawali korzystać z usług maga, który prawdopodobnie przyszedł wybadać sytuację i posłuchać przybysza z Jerozolimy.

„Uwierzył też sam Szymon, a gdy się ochrzcił, trzymał się Filipa i zdumiewał się, widząc cuda i wielkie znaki, jakie się działy.”
(Dz. 8,13)

Dla niego nie było problemem uwierzyć, być może nawet zdał sobie sprawę, że nie powinien wracać do swoich wcześniejszych zajęć. Trzymał się więc Filipa. Apostołowie słysząc, co wydarza się w Samarii wysłali Piotra i Jana, aby modlili się o napełnienie wzrastającego tam Kościoła Duchem Świętym. Gdy Szymon zobaczył, że Duch Święty był udzielany przez nakładanie rąk apostołów, przyniósł im pieniądze. Chciał nie tylko Ducha Świętego dla siebie. Jego zamiarem było posiąść moc, aby ten, na kogo nałoży ręce, otrzymał Ducha Świętego. Sądził, że Boży dar można kupić i wietrzył w tym zysk. Piotr zobaczył, że serce Szymona nie jest prawe przed Bogiem. Zamiast nałożyć na niego ręce rozpoznał problem. Skierował maga ku rzeczom, które pominął w swoim życiu. Polecił mu: pokutuj z tej twojej nieprawości i proś Boga, a może ci przebaczy zamysł twego serca. Widzę bowiem, że jesteś pogrążony w goryczy żółci i w więzach nieprawości.

Piotr mówi o czterech kluczowych wydarzeniach jakie muszą się pojawić w życiu chrześcijanina. (Dz. 2,38) Chrzest może się odbyć bez pokuty, ale nie przynosi to właściwego rezultatu w naszym duchowym rozwoju. Chrzest bez pokuty, to jak męka krzyża bez śmierci. Szymon to zrozumiał. Nie obraził się, ani nie uniósł, ale w pokorze powiedział. Módlcie się za mnie do Pana. Myślę, że Duch Święty celowo na to pozwolił, abyśmy dzisiaj mogli wyciągnąć właściwe wnioski. Dotknął również serca byłego maga, który uznał swoją winę, zobaczył Bożą dobroć i odwracając się od pierwotnego zamysłu w pokorze zwrócił się do Pana.

Chrzest – Właściwa Ewangelia

Zastanawiałeś się kiedyś, co głosisz ludziom, którzy nie znają Chrystusa? Co słyszy od Ciebie człowiek, któremu chcesz powiedzieć o Bogu? Wyobraź sobie sytuację, że odbierasz telefon i słyszysz kumpla z dawnych lat. Witacie się, a on opowiada, że zobaczył twoje zdjęcie na portalu społecznościowym, z którego wynika, że jesteś wierzący. Ostatnio zaczął czytać biblię, i choć niewiele z niej rozumie, to jest zafascynowany Chrześcijaństwem. Ma biblię, stara się być dobrym człowiekiem, daje jałmużny, pomaga ludziom, ale szuka kogoś, kto powiedziałby mu więcej. Pomodlił się do Boga, aby mu pokazał właściwą osobę do rozmowy i wchodząc do internetu zobaczył twoje zdjęcie. Natychmiast zapraszasz go do siebie na kawę. Jakie tematy byś poruszył? Czy pokuta, chrzest i wypełnienie Duchem Świętym są na tej liście? Czy jest tam Boża dobroć? Czy mówisz o tym, że on prawdziwie cierpiał męki, a następnie umarł i został pochowany w grobie na trzy dni zanim zmartwychwstał?

Wiesz, że w Nowym Testamencie nie znajdziemy ani jednego fragmentu mówiącego, że ktokolwiek głosił człowiekowi niewierzącemu Bożą Miłość? Nie będzie tam nic o tym, że ktokolwiek ewangelizował mówiąc o tożsamości wierzącego, bądź o tym, że przez niego jesteśmy sprawiedliwi. Natomiast, można zauważyć, że apostoł Paweł swoją ewangelię zaczynał oświadczając zarówno Żydom, jak i Grekom o pokucie wobec Boga i o wierze w naszego Pana Jezusa Chrystusa.(Dz. 20,21). Konkludując jedno z kolejnych swoich kazań Piotr mówi „Dlatego pokutujcie i nawróćcie się, aby wasze grzechy były zgładzone, gdy nadejdą od obecności Pana czasy ochłody;”( Dz. 3,19). Według niego Jezus przyszedł, aby błogosławić każdemu z nas w odwracaniu się od swoich nieprawości. Próbowałeś tak kiedyś? Powiedzieć spójrz na mnie: Bóg przekonał mnie, że to co robiłem zanim go poznałem nie miało sensu. Pamiętasz jaki byłem? Wszystko wywróciło się do góry nogami, kiedy pozwoliłem aby Duch Święty zaczął mnie prowadzić. On może pomóc i Tobie. Kiedy ludzie nie tylko słyszą o Bogu, ale widzą nasze przemienione życie wtedy pokazujemy im drogę jaką powinni podążać. Taka ewangelią jest mocą. Ta moc wypływa z Ducha Świętego. Jak często mówimy do ludzi aby przyjęli Ducha Bożego do swojego życia? Jak często opowiadamy o tym, że Jezus dał nakaz, aby każdy kto uwierzy ochrzcił się w Jego imię? Skoro eunuch z Etiopii był tak chętny, aby szukać wody, uważam, że chrzest był ważnym wątkiem w przesłaniu Filipa. Ludzie nie będą pokutować, zabiegać o chrzest ani oczekiwać wypełnienia Duchem Świętym jeśli nie będziemy o tych rzeczach mówić.

W naszym kraju Jezus Chrystus to jak Jan Kowalski. Dla wielu Chrystus jest jak nazwisko. Mówiąc o Nim opowiadasz kim był i co działo się przez jego ręce? Ja lubię pokazywać ludziom proroctwa jakie wypełnił, opowiadam o tym co znaczy, że dał nam ratunek. Wielu wierzy w Boga i prawie każdy chciałby być z nim w niebie, ale niewielu jest takich, którzy już dzisiaj chcą aby prowadził ich po tej ziemi. Gdy on woła „Pójdź za mną!” znajdą się tacy, którzy zostawią wszystko, odwracając się od dotychczasowego życia, i tacy, którzy zmartwią się i odejdą.

Czy apostołowie głosili o sprawiedliwości? Oczywiście! Ewangelia jednak nie ma objawiać naszej sprawiedliwości w Chrystusie. W niej bowiem objawia się sprawiedliwość Boga z wiary w wiarę, jak jest napisane: Sprawiedliwy będzie żył z wiary.”(Rzym. 1,16-17). Nie można uznać własnej winy bez przyznania racji Bogu. Każdy z nas musi powiedzieć: Ty jesteś sprawiedliwy, a ja nie. W każdej dziedzinie mojego życia, twoje pomysły są najlepsze. Ufam Ci, że naprawdę jesteś dobry, i chcesz tą dobroć okazać w moim życiu. Powierzam ci siebie. Prowadź mnie przez życie twoimi drogami i pozwól każdego dnia stawać się podobnym do Ciebie. Chcę zmienić swoje myślenie, potrzebuję twoich rad i wskazówek każdego dnia i w każdej chwili. Zostań moim Panem!

Wierność

>Doszło do kolejnego spotkania z twoim szkolnym znajomym. Rozmawiacie, a on dopytuje o różne rzeczy. To nie sytuacja z domu Korneliusza. Tutaj nikt nie mówi innymi językami, ale gdy zaczyna opowiadać świadectwo widzisz, że jest to człowiek, szczery przed Bogiem. Opowiada o tym, jak jego życie zaczęło się zmieniać, w ostatnich tygodniach. Widzisz, że chce się podobać Chrystusowi stara się żyć w zgodzie z w własnym sumieniem.

Wiele osób w ten właśnie sposób rozpoczyna swoją przygodę z Bogiem. Są bogobojni, i szukają Boga. Widzisz, że chcą słuchać. Kiedy dowiadują się jaka jest Boża wola w jakiejś sprawie od razu chcą się podporządkować. Trochę jak Lidia, która przysłuchiwała się Pawłowi i Sylasowi. Duch Święty otworzył jej serce i z uwagą wsłuchiwała się w słowa Pawła. Możemy się domyślać o czym było kazanie, którego efektem był chrzest jej całego otoczenia.

„Przysłuchiwała się temu też pewna bogobojna kobieta, imieniem Lidia, z miasta Tiatyry, sprzedająca purpurę, której to serce otworzył Pan, aby uważnie słuchała tego, co mówił Paweł. A gdy została ochrzczona razem ze swoim domem…” (Dz. 16,14-15)

Zaraz potem Lidia poprosiła apostołów, aby spędzili z nią więcej czasu. Myślę, że dla niej i wspólnoty jaka stworzyła się w jej domu był to okres budowania fundamentu. Oni po prostu pragnęli więcej i chcieli, aby Paweł z Sylasem dalej usługiwali słowem. Przesłanie Pawła musiało poruszać temat chrztu. Uważam, że jednym z jego aspektów była również wierność, dlatego dla Lidii jej chrzest był uznaniem jej za wierną.

„A gdy została ochrzczona razem ze swoim domem, poprosiła: Jeśli uznaliście mnie za wierną Panu,

W naszym kościele nie chrzcimy ludzi, którzy nie są wierni w najmniejszych rzeczach. Gdy coś jest dla nas ważne nie ma problemu z punktualnością. Ludzie potrafią przyjść do pracy na czas – często nawet wstając wcześnie rano, więc nie powinno być dla nich problemem pojawić się na spotkaniu wspólnoty. Chrzest jest dla tych, którzy chcą stać się jej częścią. To nie jakiś rytuał, który musi się dokonać, lecz rzeczywiste zrodzenie w Bożej rodzinie.

Chrzest jest częścią stawania się uczniem Jezusa, a nauka wymaga od ucznia odrobiny chęci i zaangażowania.

Idąc więc nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego; Ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem. A oto ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do końca świata. Amen. (Mt 28,16-20).

Chrzest – Przez Chrzest do sprawiedliwości

Poruszając temat grzechu Apostoł Paweł stawia dalej pytanie: Czy mamy trwać w grzechu, aby łaska obfitowała? Przyjrzyjmy się bliżej temu fragmentowi. Dzisiaj powiedzielibyśmy inaczej. Czy mam się już nie przejmować moimi grzechami -przecież jest łaska i cokolwiek by się nie działo moje grzechy przyczyniają się do jej rozszerzenia się. Apostoł Paweł kieruje wzrok każdego, kto tak pomyślał na chrzest.

Czytaj dalej

Bądź wierny, nadchodzi rozpogodzenie

Są różne kościoły – takie gdzie przychodzisz w gości, i takie, gdzie czujesz się jak w domu. Ja w tym kościele czuję się jak w domu. Kocham ludzi szczerych o otwartych. Jezus, który żyje w nas daje nam nowe serce i nowe życie, on wszystko czyni nowe.
Gdy się modliliśmy miałem obraz dotyczący kościoła, służby i pastora Marcina. Pastor siał o oczekiwał urodzaju. Przyszła burza nad to pole, a w jego sercu pojawiło się pytanie. Panie, tyle się trudzę, skąd ta burza? Mam dla was słowo – nadchodzi czas rozpogodzenia.

Nie ma zbawienia, bez wyrzeczenia, nie ma życia bez śmierci, ani wiary bez chodzenia za Chrystusem. Mam taką zasadę w życiu – jeśli czegoś nie rozumiem w moim życiu zwracam się do księgi rodzaju. Tam przeczytać możesz o miłości, o zdradzie, o przebaczeniu, o tym, jak Bóg wyciąga z jaskini i czyni pierwszym po faraonie -Tam napisane jest o wszystkim. Chcę przeczytać fragment z rozdziału dwudziestego szóstego.

Czas Głodu

„Potem nastał głód na ziemi, po tym pierwszym głodzie, który był za dni Abrahama. Izaak udał się więc do Abimeleka, króla Filistynów, do Geraru.
Wtedy PAN ukazał mu się i powiedział: Nie idź do Egiptu, ale mieszkaj w ziemi, którą ci wskażę.
Bądź przybyszem w tej ziemi, a ja będę z tobą i będę ci błogosławił. Tobie bowiem i twemu potomstwu dam te wszystkie krainy i dotrzymam przysięgi, którą złożyłem twemu ojcu Abrahamowi.”

(1Moj. 26,1-3)

To nie był łatwy czas – był głód. Jeśli ktoś przeżył głód wie o co chodzi. Byłem w takich okolicznościach, że przez miesiąc czasu zjadłem tyko kawałek chleba. Gdy w pod koniec lat dziewięćdziesiątych byłem w więzieniu ludzie umierali z głodu. Niektórzy jedli tam trawę, jadło się koty i gołębie. Przeżyłem głód i wiem czym jest. Moja babcia żyła w latach trzydziestych i również głodowali. Po czterdziestu latach zawsze w zapasie mieli odłożony worek cukru, zapałki i sól.
Izaakowi również przydarzyło się głodować. Czasem przeskakujemy przez ten fragment myśląc „co w tym wielkiego?” Wiemy, że Bóg jest Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba. Oni wszyscy byli błogosławieni. Ale widzimy Izaaka w czasie głodu. Syn Abrahama miał rozwiązanie – pojechać do Egiptu. To kraj rolniczy, gdzie było w porządku. Bóg powiedział do nie go, aby nigdzie nie jechał, ale został w Kanaanie.
Mógł zadać pytania: „Nie masz dla nie nic do robienia? Chcesz, żebym tutaj umarł? W niebie jest fajnie – nie rozumiesz, że tutaj jest głód?” Ale Izaak nie zadawał takich pytań. Powiedział „Panie, jak każesz tak będzie.” Abraham i jego syn byli pasterzami. Mieli stada, dlatego werset 12 w szczególny sposób zwraca uwagę:

Zaoraj nieużytki

„Wówczas Izaak posiał w tej ziemi i zebrał w tym roku stokrotny plon, bo PAN mu błogosławił.”
(1Moj. 26,12)

Zwróć uwagę, że był pasterzem, a zaczął orać ziemię. W Kanaanie żyją narody koczownicze. Abraham, Izaak, Jakub wszyscy byli koczownikami. Nie byli nauczeni siać, ale handlowali i wypasali bydło, a tutaj jest napisane coś niezwykłego.

Mam dla was słowo, aby zaorać nieużytki. Rozpocząć pracę na nowej ziemi, na której nikt jeszcze nie siał. W naszym życiu mamy taką ziemię. W naszych sercach, w naszych rodzinach, pracy i szkole jest wiele ugoru nad którym trzeba zacząć pracować. Bóg zwraca się teraz do kościołów – zacznij orać ten ugór. Co to znaczy? Powiem wam to w sześciu punktach. Zacznę od ostatniego

6) UMRZYJ DLA SAMEGO SIEBIE
Nigdy nie możesz pracować dla Pana jeśli nie umrzesz. Za każdym razem, kiedy słyszysz to wezwanie podejmujesz decyzję, aby umrzeć i nic się nie dzieje, bo przed tym jest punkt piąty:

5) MYŚL I MARZ O NIEMOŻLIWYM
Myśl i maż o niemożliwym, postaw sobie cele które są nie możliwe i idź w tym kierunku. Historia Kościoła „Żywy Strumień” zaczęła się w trudnym czasie. Nie było Pieniędzy i możliwości, ludzie byli w trudnym duchowo czasie, ale usłyszeliśmy to wołanie. Ja zacząłem marzyć o tym co niemożliwe i niedługo będziemy obchodzić rok kościoła.

4) POST I MODLITWA
Duchowe narodzenie tego marzenia trzeba przeżyć w swoim sercu. Jeśli tego nie przeżyjesz nie dosięgniesz puntów 5 i 6

3) MIEJ PLAN I STRATEGIĘ
Jeśli masz plan i strategię by dosięgnąć tego, co jest nielogiczne spisz to. Powinieneś o tym myśleć i mówić. Abram zaczął nazywać się Abrahamem na rok przed urodzeniem Izaaka, gdy aniołowie przyszli i powiedzieli będziesz miał pełnoprawnego syna z Sary. Wtedy zaczął nazywać się „Ojcem wielu narodów”. Do tego momentu był po prostu Abramem. Był posłuszny Bogu, wyszedł z Ur Chaldejskiego, ale chciał realizować swoje cele. Zrodził Ismaela ale nie był Ojcem wielu narodów. Zauważ – dziadek dziewięćdziesiąt lat, do którego ktoś przychodzi w gości. Przedstawia się, a Abraham odpowiada: „Witaj, jestem Ojcem wielu narodów.” Sara się śmieje, bo to nielogiczne, ale Abraham uczynił ten krok wiary.

2) OBJAWIENIE O TWOJEJ PRACY
Gdzie Bóg cię widzi i co On chce zrobić przez Ciebie? Do czego jesteś powołany. Nie może nóż wbijać gwoździ, a młotek kroić sera czy chleba. Jeśli jesteś młotkiem powinieneś być gotowy wbijać gwoździe. Nie może się u ciebie ruszać główka i spadać z trzonka. Zawsze powinieneś być przygotowany i wierny.

1) BYĆ WIERNYM BOGU I NIE USTAWAĆ

“A od szafarzy wymaga się, aby każdy z nich okazał się wierny. ”
(1 Kor. 4,2)

Są dwa sposoby zrozumienia wierności. Wierność między mężem i żoną i twojemu przeznaczeniu.

Chcemy wejść w ten ugór i pierwsze co potrzeba to twoja wierność. Wierność kościołowi i pastorowi. Abyś mógł przyjść i powiedzieć „Marcin możesz liczyć na mnie. Zawsze możesz na mnie liczyć.” To jest wierność. Nie taka jak ktoś się z tobą nie przywita, a ty mówisz, że nie będę chodził do tego kościoła – pójdę tam gdzie będą się ze mną witać.
Powinniśmy zrozumieć jak ważne jest mieć wokół siebie wiernych ludzi, na których można polegać, których słowo jest „tak „tak” i „nie” „nie” – nie ma nic pomiędzy.

BĄDŻ WIERNY

Gdy będziesz wierny otrzymasz objawienie swojej drogi. Dla mnie celem kościoła jest przyprowadzić świat do Jezusa Chrystusa. Nie ma innych. Nie chodzi o to byś przychodził do kościoła, bo ci źle i chcesz by się za ciebie modlić, nie chodzi o to, że przychodzisz bo piłeś czy ćpałeś i już nie chcesz. Celem kościoła jest przyprowadzić świat do Jezusa Chrystusa. Moja dewiza to zaakceptuj, naucz, znajdź Boga, wejdź w służbę i mów o Chrystusie. To nasz ,obowiązek nie wierzę w inne chrześcijaństwo czy inne kościoły. Kościół powinien być widoczny na ulicy. Napiszcie sobie plan i strategie przeżyjcie to duchowe narodzenie, marzcie o niemożliwym a w ten sposób umrzecie dla siebie. Wierzę w was, wierzę w kościół Nowe Pokolenie. Wierzę, że Bóg będzie działał tutaj niesamowite rzeczy. Jeszcze tylko krótki czas i to zobaczycie. Jak to będzie wspaniale móc powiedzieć, że uczestniczyłeś w tym wszystkim, że nie byłeś kimś postronnym, ale uczestniczyłeś. Kiedy staniesz przy Jezusie będziesz mógł powiedzieć: biegu dokończyłem, wiary dochowałem i usłyszysz „Sługo wierny i dobry wejdź do radości swego Pana” żyję aby usłyszeć te trzy słowa – DOBRY I WIERNY SŁUGO!

Świętymi bądźcie, bo ja jestem święty cz. 2

Po co w ogóle Bóg nas zrodził?

„Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec naszego Pana Jezusa Chrystusa, który według swego wielkiego miłosierdzia zrodził nas na nowo do żywej nadziei”
(1 P. 1,3)

Pan nie zrodził nas dziś jeszcze w królestwie Bożym. On nas wybrał, przepatrzał ziarno i jeszcze przed założeniem świata powołał. Popatrz na Izraela, naród wybrany przed założeniem świata, który jest obrazem Kościoła. Wierzyli, że nikt inny nie jest wybrany. Byli poganie, goje, którzy nie do końca wiadomo po co byli na tej ziemi. Ale kiedy taki nieobrzezaniec, Moabita, Filistyn – taka Rut, czy Rachab przychodzili do Boga działa się rzecz niesamowita. Taki człowiek otrzymywał przywilej i autorytet stania się częścią narodu wybranego. Nie będąc powołanym poza Izraelem w Izraelu stawał się powołany. Twoje powołanie i wybranie przed założenie świata jest tylko w Chrystusie. Tylko w nim możesz wykiełkować i owocować. Do Abrahama Pan powiedział „urodzony w twoim domu i nabyty musi być obrzezany” aby wiedział, że jest częścią twojego domu. Nie ważne czy jesteś zielonoświątkowcem, baptystą, metodystą czy kimkolwiek innym ważne jest, aby twoje serce było obrzezane. Znak przynależności do Boga widzisz we własnym sercu, gdy ma ono właściwą postawę przed Panem. Bóg zrodził cię do nadziei, abyś żył świadomością tego co ci obiecał. Wiara jest podstawą, fundamentem, podwaliną twojej nadziei. Twoja nadzieja jest żywa poprzez wiarę. Wiara mówi o tym co było, bo było powiedziane do Ciebie. Nie możesz wierzyć w coś czego Bóg ci jeszcze nie powiedział. Wiara jest ze słuchania, a słuchanie przez słowo Boże, tak więc jeśli nie było słuchania Jego słowa, to nie ma wiary. Dlatego wiara rozpoczęła się w przeszłości. Nadzieja dotyczy przyszłości, tego o czym Bóg ci powiedział. Nie istnieje nadzieja, która już się wypełniła. My żyjemy nadzieją tego co się dopiero wydarzy. To wszystko natomiast jest spięte poprzez miłość. Wiara, której sprawcą i dokończycielem w nadziei jest Chrystus jest czynna w miłości. Dlatego najważniejsza jest miłość, i to, by zmierzając do naszej nadziei w ufności jaką pokładamy w Bogu każdy nasz krok czynić przez miłość. Aby chodzić w miłości musisz najpierw wiedzieć gdzie idziesz, dlatego apostoł Piotr mówi, w czym jest nasza nadzieja:

Do dziedzictwa niezniszczalnego i nieskalanego, i niewiędnącego, zachowanego w niebie dla was;”
(1 P. 1,4)

Jesteś dziedzicem

Większość twojego dziedzictwa jest w niebie. To, czego doświadczasz tutaj na ziemi to mały okruch tego co cię czeka. To, że Duch Święty do ciebie mówi, że widzisz duchowy świat, że możesz kłaść ręce na chorych to jest nic w porównaniu z tym co cię czeka. To tylko mały zadatek. Jak byś poszedł do sklepu kupić nowy telewizor. Patrzysz na plazmę i zaczynasz rozmowę ze sprzedawcą „podoba mi się. Tutaj jest tysiąc jako zadatek, proszę zatrzymać go dla mnie, wracam do domu po samochód”. Możesz mieć pewność, że Bóg cię chce w swoim królestwie. On mówi „Biorę cię, dlatego masz tutaj zadatek. Jesteś mój!” W tym Jego postanowieniu jesteśmy „strzeżeni mocą Boga przez wiarę ku zbawieniu, przygotowanemu do objawienia się w czasie ostatecznym.” Wiemy, że zbawienie jest czymś co nastało w naszym życiu. Ale tutaj Piotr mówi, że ono dopiero nastanie. To nie jest coś co już w pełni otrzymałeś. Bóg dał ci wolność (zbawił cię) od wielu rzeczy w twoim życiu – ,konieczności trwania w twoich nałogach, grzechach, od problemów – możesz to odciąć jak nożyczkami. Ale chce zrobić o wiele więcej. Jezus chce cię zachować, uratować (zbawić) od piekła. Jeszcze nie było sądu, ale gdy przyjdzie ten dzień to Jezus powie „Halo, halo! Po złej stronie stanąłeś – chodź tutaj, do moich owiec. Jesteś moją owcą”

„Z tego się radujecie, choć teraz na krótko, jeśli trzeba, zasmuceni jesteście z powodu rozmaitych prób;”
(1 P. 1,6)

Czasami ludzie mówią, Bóg nie próbuje, nigdy nie kusi, bo to słowo oznacza również pokusę. I to jest prawda. Co to znaczy kusić? Diabeł kusi cię w taki sposób, abyś przestał ufać Bogu. To jest pokusa w diabelskim rozumieniu. Bóg kiedy cię testuje wprowadza cię w pewne miejsca abyś odniósł zwycięstwo. Kiedy piszesz test to ma on dać tobie świadomość w jakim jesteś miejscu. O jakie próby tu chodzi? Takie gdy ktoś przychodzi i mówi wyrzeknij się Jezusa , a ty wiesz że Go nie wyrzekniesz. Bóg przychodzi do ciebie i pozwala na pewne rzeczy aby przetestować twoją wiarę, Duch Święty wie że jesteś wybranym nasieniem, masz wszystko i nie pozwala by cokolwiek, co przychodzi do twojego życia było ponad twoje siły. Może twój biznes dzisiaj przechodzi kryzys, a Bóg mówi „ja cię próbuję czy patrzysz na mnie czy na biznes.” To jak z Abrahamem, który przez ponad dwadzieścia lat nie nie miał dziecka, a Bóg go próbował czy on dalej będzie posłusznie szedł w nocy do namiotu Sary czy nie. Wierzył, więc szedł. Bogu chodzi o doświadczenie twojej wiary. W co wierzysz? Ja wierzę, że ten kościół wypełni tą salę, potem salę na górze, a potem pójdziemy dalej. Zrobimy dwa nabożeństwa, a następnie zaczniemy zakładać kościoły w kolejnych dzielnicach.

Pamiętam jak z Angeliką robiliśmy plan pracy, modląc się i opisując to co odpieraliśmy w modlitwie. Zakładaliśmy 150 osób w trzy lata. Minęło pięć i mamy dwadzieścia procent, ale jesteśmy wierni, bo wiemy co Bóg nam pokazywał. On nie mówił o czasie, ale musieliśmy to ubrać w ramy czasowe. Kiedy się nawracałem w naszym lokalnym kościele nie było nawet 10 osób i zajęło nam kolejne dziesięć podwojenie tej liczby. Bądź wierny, wejdźmy w te miejsca. Jakie masz obietnice od Boga? Obiecał ci, że będziesz biznesmenem, że zmieni sytuacje w twojej rodzinie, że będziesz lekarzem, nauczycielem, że będziesz piosenkarzem, perkusistom? Cokolwiek Bóg ci obiecał ma moc wypełnić! Myśl o tym! Nie pozwól sobie na niewiarę, i myślenie, że się nie uda! Nie bądź jak Izrael, który w pewnym momencie nie wszedł do miejsca obietnicy. Pamiętasz jak całe pokolenie wymarło na pustyni? Ta historia trzy razy jest przytaczana w Nowym Testamencie. Nie rezygnuj ze swojego zbawienia i dziedzictwa! W liście do Hebrajczyków autor mówi, bój się, abyś i ty czasami nie powiedział sobie: „moja nadzieja w tym, że coś mam w niebie i jest zachowane dla mnie w królestwie Bożym, – coś z tym jest nie tak! Bóg może nie chce mnie w niebie…” To samo dotyczy bożych obietnic i nadziei na to co ma się wydarzyć jeszcze tutaj na ziemi. Nie rezygnujz Bożych obietnic, a ja ci podpowiem jaka jest najszybsza droga do wejścia w nie.

„Lecz jak ten, który was powołał, jest święty, tak i wy bądźcie świętymi we wszelkim waszym postępowaniu; Gdyż jest napisane: Świętymi bądźcie, bo ja jestem święty.”
(1 P. 1:15-16)

Kiedy przeczytałem sobie te wersety powiedziałem sobie chcę być święty, coraz bardziej podobny do Ciebie. Chcę postępować jak święty człowiek. Nie chcę mieć tylko plakietki święty. Jeśli my Kościele nie będziemy postępować jak święci ludzie to w naszym życiu nic się nie wydarzy. W tym kraju Bóg przyśle kolejnego wariata, który coś zrobi, ale my nie wejdziemy w miejsce jakie nam obiecał.

Może patrzysz na bok, i mówisz biorąc pod uwagę innych, ze mną jest w porządku. Patrząc na moją, żonę, sąsiada, to ze mną nie jest tak źle jest widoczna różnica między mną a nim, chwała Bogu! Przypomina mi się historia, którą Jezus opowiadał o celniku i faryzeuszu. Oboje przyszli do świątyni i faryzeusz powiedział ”cieszę się, że nie jestem jak ten celnik.” Ja myślę o sobie i zachęcam cię byś, ty również zweryfikował swoje serce. Nie chcę być człowiekiem, który mówi: „ze mną jest wszystko w porządku.” Chcę być święty w każdym moim postępowaniu. Chcę każdego dnia pytać Ducha Świętego: Jak Ty chcesz, bym oddzielił dla ciebie ten czas, który spędzam z telefonem, czas pracy, moje relacje, czas biblią” Lubię czytać biblię i ekscytuję się za każdym razem kiedy czytam, ale nie chcę tylko napełniać sobie głowy tymi fantastycznymi rzeczami. Nie chcę tylko przejrzeć się i zapomnieć, ale chcę mieć relację z moim Bogiem. Gdy on mówi „bądź święty”, to ja chcę być święty, gdy On mów, że „końcem mojej wiary jest zbawienie duszy” to ja chcę tą dusze zbawić. Chcę aby moje życie było w takim miejscu, w którym On chce. Nie chcę patrzeć na siebie i mówić, że nie jest źle. Mógłbym się porównywać z apostołem Pawłem, czy Piotrem i mówić nie jest, źle. Ja chcę się porównywać tylko z Jezusem. Gdy porównujesz się z Jezusem to nigdy nie będziesz doskonały. Za każdym razem gdy spojrzysz, powiesz „tego mi jeszcze brakuje” – On pokaże ci tyle, by cię to nie przygniotło, ale dało motywację i kierunek ku przemianie. Idź za nim, krok za krokiem, a dojdziesz do miejsca swojej obietnicy w pełni przygotowany. On chce byś był gotowy objąć swoje dziedzictwo, Pan pragnie byś umiał nim zarządzać, a dokonawszy wszystkiego ostać się. Oddziel swoje życie dla Boga i bądź w tym wierny!